← Wszystkie projekty

Case study · Audyt UX/CRO · Szkolenia

Dlaczego klienci rezygnowali z kursu tuż przed płatnością

Firma szkoleniowa sprzedaje online kursy zakończone certyfikatem, zarówno osobom prywatnym, jak i firmom. Ruch był duży, opinie świetne, a mimo to wiele osób odpadało po drodze, także na samym końcu, gdy decyzja o zakupie już zapadła. Moim zadaniem było znaleźć te miejsca i przygotować zmiany, które developer może od razu wdrożyć.

Branża
Szkolenia: kursy z certyfikatem dla osób prywatnych i firm
Moja rola
Analiza danych, audyt UX/CRO, koncepcja zmian i priorytety
Model współpracy
Bezpośrednio z właścicielem i developerem po stronie klienta
Efekt pracy
Diagnoza, makiety zmian i backlog zadań gotowy do wdrożenia

Kupują na telefonie

Zdecydowana większość wizyt i zakupów odbywała się na smartfonie, a nie na komputerze.

Nie widzą terminów

Na stronie kursu najważniejsza informacja, czyli kiedy są zajęcia, była schowana nisko i ładowała się z opóźnieniem.

Odpadają przy zapisie

Największa pojedyncza strata była na formularzu zapisu, czyli już po wyborze kursu i terminu.

Problem

Dobry produkt, który strona utrudniała kupić

Klienci byli zadowoleni z kursów, wielu przychodziło z polecenia. Problem nie polegał na tym, że ludzie nie chcieli kupić. Strona nie pomagała im podjąć decyzji: chowała to, czego szukali, przesuwała się podczas ładowania i nie budowała zaufania tam, gdzie było najbardziej potrzebne.

Najdroższy wyciek był na końcu ścieżki. Prawie cała sprzedaż do klientów indywidualnych przechodziła przez jeden formularz zapisu, a duża część osób, które do niego dotarły, nie kończyła zakupu. Zespół widział, że ludzie odpadają, ale nie wiedział dlaczego.

Klienci nie rezygnowali z kursu. Rezygnowali z formularza, chociaż decyzja o zakupie już zapadła.

Kluczowy wniosek z audytu

Diagnoza

Pięć miejsc, w których uciekała sprzedaż

Zestawiłem dane z analityki, nagrania i mapy kliknięć z sesji użytkowników oraz ankietę wśród klientów. Przyjmowałem tylko te wnioski, które potwierdzały co najmniej dwa niezależne źródła. Wyszło pięć miejsc:

  1. Terminy poza zasięgiem wzroku. Na stronie kursu klient szukał przede wszystkim terminu. Ten był nisko, ładował się z opóźnieniem, a wiele osób wychodziło, zanim w ogóle go zobaczyło.
  2. Formularz jak ściana pól. Dane osobowe, adres, faktura, uwagi i zgody na jednej długiej stronie, bez podziału na kroki. Na telefonie to kilka ekranów przewijania, zanim wpisze się pierwszą literę. Łatwo odłożyć to „na wieczór”, a potem już nie wrócić.
  3. Wrażliwe dane bez wyjaśnienia. Formularz prosił o PESEL w pierwszym rzędzie, zanim klient zobaczył cokolwiek, co buduje zaufanie, i bez słowa o tym, do czego jest potrzebny.
  4. Niejasny następny krok. Przycisk mówił tylko „Zarezerwuj”. Nie było wiadomo, czy teraz nastąpi płatność, czy można się jeszcze wycofać, a zgoda nad przyciskiem brzmiała jak wiążące zobowiązanie. Do tego podsumowanie zamówienia znikało po pierwszym przewinięciu.
  5. Wyjścia awaryjne na stronie zakupu. Pod formularzem zapisu był drugi formularz kontaktowy z niemal identycznym przyciskiem, a niżej promocja innej usługi marki. Niezdecydowany klient miał łatwą alternatywę dla zakupu.

Pod spodem były jeszcze dwa problemy techniczne. Strona przesuwała się podczas ładowania, więc ludzie klikali nie tam, gdzie chcieli. A analityka gubiła część ruchu i zawyżała wyniki jednego z kanałów reklamowych, czyli decyzje o budżecie zapadały na niepewnych danych.

Źródła: dane z analityki za cały rok, mapy kliknięć i nagrania sesji, ankieta wśród klientów, pomiary szybkości strony, przegląd ścieżki zakupu na telefonie i komputerze.

Rekomendacje

Co zaproponowałem i dlaczego

01Termin i cena na pierwszym ekranie strony kursu

Problem

Klient przychodził sprawdzić, kiedy jest najbliższy kurs, a dostawał ogólne hasło i przyciski, których nie było widać.

Propozycja

Najbliższe terminy z ceną od razu na górze strony, zaprojektowane najpierw na telefon, z wyraźnym przyciskiem zapisu. Ta strona jest szablonem dla pozostałych kursów, więc jedna zmiana poprawia całą ofertę.

02Formularz w trzech krokach, a wrażliwe dane z uzasadnieniem

Problem

Długi formularz zniechęcał, zanim klient zaczął go wypełniać, a pytanie o PESEL na samym początku budziło podejrzliwość.

Propozycja

Trzy krótkie kroki ze wskaźnikiem postępu: najpierw kontakt, potem dane potrzebne do certyfikatu z wyjaśnieniem w nagłówku kroku, na końcu podsumowanie i płatność. Faktura i uwagi schowane pod przełącznikami dla tych, którzy ich potrzebują.

03Klient zawsze wie, co kupuje i co stanie się po kliknięciu

Problem

W najważniejszym momencie klient tracił z oczu kurs i cenę, nie wiedział, co nastąpi po kliknięciu, i nie widział nic, co potwierdzałoby, że zakup jest bezpieczny.

Propozycja

Podsumowanie zamówienia przyklejone do ekranu przez cały formularz. Przycisk, który mówi, co się wydarzy i ile to kosztuje. Pod nim krótka informacja, że rezerwacja wiąże dopiero po opłaceniu, metody płatności i oceny klientów tuż przy formularzu, a nie pod nim.

04Strona zakupu z jednym zadaniem

Problem

Drugi formularz i promocja innej usługi dawały niezdecydowanym wygodną furtkę: zamiast kupić, mogli „zapytać” albo zrobić coś innego.

Propozycja

Usunąć ze strony zakupu wszystko, co konkuruje z zapisem. W zamian widoczny telefon do konkretnej osoby z obsługi, bo dla wahających się rozmowa często kończy się zakupem, a formularz kontaktowy odłożeniem decyzji.

Jak pracowałem

Od danych do backlogu, który developer bierze od ręki

Zacząłem od danych, żeby zobaczyć, gdzie ludzie odpadają i ile to kosztuje. Potem przeszedłem przez kluczowe strony, zaczynając od telefonu, bo tam odbywała się większość sprzedaży. Każdą obserwację opisałem w ten sam sposób: co widzę, co z tego wynika i co proponuję. Otwarcie zaznaczałem też, czego nie wiem, na przykład gdzie dane są niepełne albo gdzie ankieta nie dociera do klientów firmowych.

Na koniec każdą zmianę oceniłem w trzech wymiarach: wpływ na sprzedaż, pewność, że zadziała, i koszt wdrożenia. Najwyżej ocenione trafiły do backlogu jako gotowe zadania: co zmieniamy, dlaczego i jak dokładnie ma działać na telefonie i komputerze, razem z makietami. Developer nie musiał niczego zgadywać, a właściciel widział, od czego zacząć.

Pomiar

Jak sprawdzić, czy to działa

Zanim cokolwiek zmierzymy, trzeba uporządkować analitykę, żeby ruch i kanały były liczone poprawnie. Potem do każdej zmiany przypisałem wskaźnik:

  • odsetek osób, które od strony kursu przechodzą do zapisu,
  • ukończenie formularza, osobno dla każdego kroku, żeby widać było, gdzie ludzie odpadają,
  • kliknięcia w przycisk płatności i telefon do obsługi,
  • porównanie strony zakupu z drugim formularzem i bez niego w teście A/B.

Masz ruch, ale sprzedaż nie rośnie i nie wiesz, gdzie uciekają klienci?

Znajdę miejsca, w których wycieka sprzedaż, i zaproponuję, jak je zatrzymać. Napisz kilka zdań o swoim serwisie, odpowiem w ciągu 24 godzin.

kontakt@grzegorzplawecki.pl